Szokująca przemiana Kasi! Wytrwałość popłaca!

Emi Fit Tips, Lifestory Leave a Comment

Radość z cudownych metamorfoz!

Praca jako trener personalny daje mi mnóstwo radości. Lubię ludzi, lubię słuchać ich historii, spędzać z nimi czas, zmieniać ich życie. Prowadzimy ekskluzywne, zamknięte i kameralne studio treningów personalnych na Mokotowie. Klienci przychodzą do nas, bo chcą mieć pewność efektów, opiekę na najwyższym poziomie, kompleksowość usług,  a w większości też pewność dyskrecji. Pracujemy z osobami znanymi, na wysokich stanowiskach, niejednokrotnie prowadzącymi swoje biznesy. Chcą mieć oni pewność profesjonalizmu w każdym calu. Dlatego wielokrotnie metamorfozy możemy przedstawić bez użycia konkretnych imion, zdarzeń, twarzy i ciał, ale to nie oznacza, że ich nie ma. 🙂

Jedną z historii, która mocno zapadła mi w pamięć jest historia 31-letniej Kasi (imię zmienione). Kasia pojawiła się w naszym studio zmęczona ciągłymi dietami, aktywnościami, próbami odchudzania i jak mi po wielu miesiącach pracy wyznała: „Byłam pewna, że nigdy więcej już nie będę chuda. Zostanę gruba na zawsze”. Nigdy bym tego nie powiedziała. Na pierwszej konsultacji poznałam konkretną, uśmiechniętą dziewczynę, która wie, czego chce. Poznałyśmy się, wykonałyśmy analizy, porozmawiałyśmy o tym co nas czeka. A Kasia? Ona od razu zdecydowała się na kilkumiesięczną współpracę w ciemno. Byłam pod wrażeniem. Jej osobowości, otwarcia, uśmiechu i tej normalności.

Wyniki Kasi!

 

Cieżkie początki.

Zaczynając współpracę waga Kasi wynosiła 93 kg. Było to wielomiesięczne wyzwanie. Uczciwie od razu powiedziałam, że to potrwa. Dlaczego? Bo 25 kilogramów nie zrzuca się w miesiąc – nie zrzuca się nawet w 3 miesiące, ani w 6. Bo gdybyśmy chciały zrobić szybka metamorfozę – zapracowałybyśmy na efekt jo-jo.  Bo gdybyśmy zrzuciły 25 kg zbyt szybko musiałybyśmy liczyć się ze zwisająca, mało jędrną, rozciągniętą skórą. Plan był wielomiesięczny.

Na pierwszy rzut poszły treningi – intensywne, spalające tkankę tłuszczową, wzmacniające mięśnie, ujędrniające ciało. Ćwiczyłyśmy 3 razy w tygodniu. Kasia była zdeterminowana, praktycznie zawsze stawiała się na treningi i dawała z siebie wszystko albo i więcej. Po miesiącu wdrożyłyśmy plan żywieniowy i suplementacyjny. Pamiętam jej zdziwienie gdy stwierdziła, że jedzenie jest pyszne i wcale nie czuje, żeby była na diecie. Dużo owoców na diecie, desery, cheat meale? To nie do pomyślenia! 🙂 🙂

Przerwać błędne koło.

Bardzo ważnym aspektem całej przemiany był fakt, że Kasia wielokrotnie nie dojadała, głodziła się, próbowała chyba większości specyfików na trawienie, zgubienie tkanki tłuszczowej, odwodnienie. Gdy kolejny raz chciała  pomóc sobie różnymi tabletkami, syropami i innymi ustrojstwami dołączając aktywność fizyczną na zewnątrz, jej ciało powiedziało dość. Tkanka tłuszczowa nie spadała nawet o gram. Nic nie szło do przodu. Musiałyśmy najpierw wyjść z załamania metabolicznego, zająć się szeregiem problemów pokarmowych, unormować hormony, które postanowiły nie współpracować dalej. To nigdy nie jest łatwa ani szybka praca. To zawsze wymaga pełnego zaufania od mojej Podopiecznej oraz wprowadzenia szeregu zmian w życiu.

Schudnąć jest łatwo. Jeśli po raz pierwszy zrzucasz tkankę tłuszczową powiem Ci, że to pestka. Wystarczy że zmienisz nawyki, wyrzucisz słodycze i przetworzone produkty, trochę się poruszasz i leeeeciiii. Ale ja nigdy nie dostaję łatwych przypadków. Jak Ktoś do mnie trafia, to przeszedł już tonę diet, podjął duuuużo prób i traci powoli nadzieję. Ale ja lubię wyzwania. Zdecydowanie. Chociaż to wymaga o wiele więcej zaangażowania z mojej strony no i ze strony Klienta.

Odchudzanie jako mocno złożony proces.

Lubię mówić, że każdy ma swój czas. Bo osoby, które mają wiele nadprogramowych kilogramów nie zyskały ich w miesiąc. No i zrzucenie tych kilogramów nie będzie trwało krótko. To długa praca. Po drodze są momenty zwątpienia, stare nawyki dają o sobie znać, łatwiej jest poddać się niż iść dalej. Praca nad sobą jest trudna. To nie tylko aspekt fizyczny. To przede wszystkim psychika. W obecnych czasach nagradzamy się jedzeniem, poprawiamy sobie humor jedzeniem, gdy jesteśmy zestresowani potrafi podjadać coś niepostrzeżenie. Wieczorem rzucamy się na jedzenie, objadamy się, jesteśmy uzależnieni od cukru. Ciężko jest przerwać błędne koło. Są też osoby, które wcale nie jedzą dużo, które jedzą zdrowo a mimo wszystko efektów nie ma. Wiedzieliście jak dużą role odgrywają w naszym życiu hormony czy stres? One potrafią skutecznie zablokować redukcje tkanki tłuszczowej. I nie trzeba być uzależnionym od cukru czy fast foodów.

Te cudowne efekty!

Cała przemianę Kasi dokonałyśmy w 20 miesięcy. Z 93 kg zeszłyśmy do 67 kg. Udało nam się przy tym utrzymać masę mięśniową. Wyjściowa masa mięśniowa: 27,8 kg, końcowa: 27,4 kg. Natomiast wyjściowa masa tkanki tłuszczowej wynosiła 42,9 kg. Na koniec udało nam się zejść do 17,9 kg. To 25 kg mniej samej tkanki tłuszczowej!!! Cudowny wynik. Początkowo  wartość procentowa tkanki tłuszczowej Kasi  wynosiła 46,3%. Na koniec było to już tylko 26,8%. A to jeszcze nie koniec. I Kasia nie powiedziała ostatecznego słowa. Udało nam się zejść z 19 poziomu wisceralnej tkanki tłuszczowej (otaczającej narządy wewnętrzne) do 6 poziomu. Zdrowotnie będzie to miało ogromne znaczenie na przyszłość.

Jak spojrzycie na analizę zobaczycie, że najwięcej tkanki tłuszczowej spadło z okolic centralnych (brzuch) – ok. 11,7 kg. Po ok. 2,9 kg spadło z ramion a 3,6 z nóg.

Spoglądając na centymetry wygląda to następująco. Spadło: 32 centymetry w biodrach! 18 centymetrów w talii! 11 centymetrów w udzie i 7 centymetrów w ramionach!

Czyż to nie świetny wynik? Nie muszę Wam mówić, że Kasia wygląda cudownie teraz! Patrzę na nią z dumą. Zastanawiam się też, czy chcecie poznać więcej takich historii naszych Podopiecznych. W niektórych przypadkach imiona tak jak w tym przypadku zostaną zmienione na ich prośbę. Ale nigdy nie tuszujemy efektów 🙂

 

 

 

 

Dodaj komentarz poprzez Facebooka!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *